powrót
ustaw jako stronę startową
dodaj do ulubionych

    Jesteś na stronie  


MOŻE TAK, MOŻE NIE
Anna Treter 


Na początek może potwierdź, albo zdementuj plotki, dotyczące twojego odejścia od grupy Pod Budą... Niektórzy twierdzą, ze rozpoczynasz karierę solową... 

Grupa "Pod Budą" ma się dobrze i stale w niej śpiewam i gram na keyboardzie. Właśnie nagraliśmy płytę koncertową , będąca przeglądem piosenek z całej kariery zespołu. Ukaże się ona pod koniec listopada. Parę lat temu postanowiłam także powiedzieć coś od siebie, zaśpiewać o tym co czuję, widzę, co przeżyłam. Współpracowałam już wówczas oprócz Budy z kilkoma świetnymi muzykami, miałam do dyspozycji kompozycje mojego męża, a w pisaniu tekstów wspomogli mnie Andrzej Poniedzielski i Wojtek Krawczyk. Postanowiłam więc zrobić krok do przodu i nagrać solową płytę "Na południe ". Zagrałam z tym materiałem wiele koncertów i choć rola frontmenki nieco mnie początkowo onieśmielała poczułam satysfakcję płynąca z samodzielności, z możliwości decydowania o kształcie artystycznym piosenek czy koncertów. Zasmakowałam w tym tak bardzo, że po upływie dwóch lat przyjęłam ponownie zaproszenie Polskiego Radia i powstał kolejny 
album. 

Niektórzy twierdzili, ze tytułem płyty "Może tak, może nie" chciałaś zasugerować, że nie wiesz co dalej z Twoją współpracą z Pod Budą. A może ten tytuł to tylko informacja, że jak wiele kobiet, ty także jesteś niezdecydowana i przewrotna? 

Nie, nie chodziło o moja współpracę z Budą. Tekst piosenki , która dała tytuł płycie dotyczy bardziej ogólnych obserwacji i rzeczywiście jest dość przewrotny. Stale zadajemy sobie jakieś pytania, ogarniają nas wątpliwości czy właśnie takie rozwiązanie jest najlepsze, czy coś co dziś jest dla nas dobre, jutro też takie będzie - może tak, może nie. 

Większość tekstów napisałaś sama. Muzykę natomiast Twój mąż - Jan Hnatowicz. Czy łatwo jest współtworzyć z osoba, która jest tak bliska? (Jakie są tego plusy, a jakie minusy) 

Dobrze mieć obok siebie kompozytora, szczególnie jeśli ma wiele pomysłów. Myślę ze inspirujemy się nawzajem. Czasem najpierw powstaje tekst, a czasem melodia. Potem zaczynają się szczegółowe dyskusje o tym jak powinna wyglądać piosenka. Trudno tu o całkowitą zgodność gustów i poglądów. Zdarzają się spory i kłótnie, z reguły twórcze. Czasem jednak trudno oddzielić je od domowego życia. Bywają więc wtedy dni bardziej ciche niż normalnie. 

Kto jest pierwszym recenzentem twoich nagrań? 

W wypadku tej płyty niewiele osób znało wcześniej jej zawartość. Byli to tylko ludzie bezpośrednio związani z jej nagrywaniem. Zrobiłam to z premedytacją bo poprzednią płytę " Na południe" jeszcze przed wydaniem rozdałam przyjaciołom aby pomogli wybrać jakiś utwór na singiel promocyjny i każdemu podobała się inna piosenka. Tym razem singiel wybrało radio, a pierwsze recenzje usłyszałam od redaktorów lokalnych rozgłośni, potem dopiero od znajomych. 

W wielu piosenkach pojawia się pesymistyczna nuta. Napisałaś na przykład: "... Lepiej nie wierzyć w żaden cud. Będzie cudnie, ale w tygodnia ósmym dniu...". Ty natomiast wydajesz się być osobą pogodnie usposobioną do ludzi i życia. Jaka jest Anna Treter naprawdę? 

To czysta przekora. Ta piosenka to wulkan pozytywnej energii opartej na południowych rytmach. W tekście namawiam do tego by nie marnować żadnego dnia, nawet takiego kiedy wstaje się lewą nogą i wszystko idzie jak na torze przeszkód. Zalecam trochę serotoniny lub magnezu w postaci czekolady, albo nawet małego piwa. A ja rzeczywiście jestem osobą dość pogodną, ruchliwą, ciekawą życia. Nieobca jest mi także melancholia i zaduma. Teraz 
dopiero zobaczyłam jak wiele mnie jest w tych piosenkach. 

A dlaczego w tak wielu piosenkach powracasz do przeszłości ("Czwarta B", "Czy ten chłopak...", "Za jakiś czas")? To jakiś rozrachunek z tym co było, czy też tęsknota za tamtymi czasami? (Jeśli tak, to za czym najbardziej tęsknisz?) 

Wracam, bo już trochę przeżyłam i jest do czego wracać. Trafiłam na bardzo ciekawą epokę, wiele zmian wydarzyło się w tym czasie na świecie, w naszym kraju, a także we mnie samej. Odsłaniam się tu trochę, czego wyrazem jest również okładka płyty, nieco bardziej śmiała niż poprzednia. Niektóre teksty są bardziej osobiste i być może dopiero teraz dojrzałam do tego żeby mówić o pewnych sprawach. 

Śpiewasz: "... Gdyby nie ten dzwonek do drzwi, Gdybym wtedy mogła być, może dzisiaj byłoby inaczej?". Wiele rzeczy, sytuacji w swoim życiu byś zmieniła? 

Nie zawsze sami decydujemy o swoim życiu. Przypadek czy zbieg okoliczności maja na nie niebagatelny wpływ. Bo gdybym kiedyś nie jechała pewnym pociągiem, to nie znalazłabym się w kabarecie "Pod Budą". Gdyby nie 11 września nie zagrałabym swojego pierwszego solowego koncertu. Ale to już historia na inną, dłuższą opowieść. Szanuję wszystko co mi się w życiu przydarzyło. Przeszłości zmienić się nie da, a na przyszłość staram się wpływać, choćby nagrywając nowe płyty. 

Na koniec powiedz, czy twoja nowa płyta to jest ukłon w kierunku publiczności, która nie może się doczekać nowych nagrań grupy Pod Budą, czy tez kierujesz ją do zupełnie innego odbiorcy? 

Moje solowe recitale zawierają piosenki z obu wspomnianych płyt, ale także kilka moich najpiękniejszych "budowych" utworów w nowych aranżacjach. To ukłon w stronę wiernych fanów "Pod Budą", których niewątpliwie wielu przychodzi na moje koncerty. Zyskałam też nowych słuchaczy, bo to co proponuję, to jednak trochę inna muzyka, inne instrumentarium, inne klimaty. 


Wywiad pochodzi ze strony Radiowej Agencji Fonograficznej

 

 

HOME    |    PRASA   |   OPINIE    |    TEKSTY    |    MUZYKA   |   GALERIA   |    LINKI   |    KONCERTY     |    DYSKOGRAFIA

Design by daltonptojekty 2003-