powrót
ustaw jako stronę startową
dodaj do ulubionych

    Jesteś na stronie  
 

Zdecydowanie tak!

 

Anna Treter, "Może tak, może nie" 

Anna Treter, wokalistka i pianistka grupy Pod Budą, wydała swą drugą - po nagranym przed dwoma laty krążku "Na południe" - solowa płytę. Jeszcze lepszą

Choć to matka założycielka i jeden z niezmiennych filarów grupy Pod Budą, w zespole Anna Treter pozostaje jednak w cieniu Andrzeja Sikorowskiego, ojca założyciela, zdecydowanego lidera, autora i wykonawcy większości piosenek. Owszem, w repertuarze zespołu ma zawsze swą część, a we wspólnych przedsięwzięciach wokalnych stanowi znakomite uzupełnienie głosu lidera, decydując o charakterystycznym i wyrazistym brzmieniu grupy, ale swą w pełni autorską twórczość uprawia jednak "obok Budy". Tak było w wypadku debiutanckiej solowej płyty "Na południe", tak jest i teraz.

"Może tak, może nie" to właściwie autorskie przedsięwzięcie Anny Treter i Jana Hnatowicza, nie tylko artystycznych, ale i życiowych partnerów. Ona napisała większość tekstów (jeden napisał on), on zaś skomponował do nich muzykę (wyjątkiem są tylko "Ćmy barowe" Tomasza Hernika i "Lecę tam" Paula i Mike'a Bolgerów) i w większości je zaaranżował (trzy piosenki zinstrumentował - niezwykle interesująco - Tomasz Hernik).

Teksty Anny Treter zrodziły się - jak wyznaje pieśniarka - "z potrzeby opowiedzenia o sobie, o ludziach, których spotkałam po drodze, o rzeczach, które mnie zadziwiły, o czasie minionym i przyszłym". Nie są rewolucyjne, a refleksyjne, komentujące. "Za mała jestem, aby zmienić ten świat,/ za duża by słuchać rad" - pisze w otwierających płytę "Godzinach". W większości teksty Treter poświęcone są uczuciom. To opowieści o miłości dojrzałej. "Moje ptaki sfrunęły na ląd,/ Twoje włosy pokrył pewnie szron" - śpiewa w uroczym "Starym filmie", a w innej piosence dodaje: "Nie dbam o wygody i różnicę zdań,/ byle dobrze było nam". Czasem wychodzi poza świat własnych uczuć, jak choćby w przejmującej "Czwartej B", poświęconej dwojgu młodym ludziom, którzy postanowili skończyć z życiem, czy w "Ćmach barowych", wzruszającej opowieści o samotności.

Teksty Anny Treter znalazły trafną oprawę w muzyce Jana Hnatowicza. To kompozytor i instrumentalista, który z niejednego muzycznego pieca chleb jadł - od poetyckiej ballady w zespołach Bukowina czy Pod Budą po stylistykę rockowo-bluesową, towarzysząc choćby Martynie Jakubowicz. Jego kompozycje są melodyjne, choć momentami melodycznie wyrafinowane, zapadają w pamięć, ale nie można o nich powiedzieć, by były prostackie - to szlachetna odmiana popu. Atrakcyjności dodają im niezwykle przemyślane aranżacje, bogate instrumentarium (m.in. organy Hammonda, akordeon, puzon, gitara dobro), a także zaangażowanie do ich nagrania znakomitych muzyków: Wojciecha Bobrowskiego (gitary basowe), Tomasza Hernika (akordeon, puzon, sequencer), Artura Malika (perkusja, instrumenty perkusyjne) i Adama Niedzielina (instrumenty klawiszowe). Partie gitar - akustycznych i elektrycznych - wykonuje (techniką tradycyjną i slide) sam kompozytor, a pieśniarce wokalnie towarzyszy Kuba Badach. Powstała niezwykle interesująca, mądra płyta. Na wahania autorki zawarte w tytule, odpowiadam: "Zdecydowanie tak".

 

Jerzy Armata

 

 


Artykuł zamieściła 

w wydaniu krakowskim, w dziale "Kultura" 8.11.2005

Aby przenieść się na stronę gazety wystarczy kliknąć na powyższe logo

 

 

 

HOME    |    PRASA   |   OPINIE    |    TEKSTY    |    MUZYKA   |   GALERIA   |    LINKI   |    KONCERTY     |    DYSKOGRAFIA

Design by daltonptojekty 2003-