|
DRUKARNIA NA KAZIMIERZU
Kulturałny Zespół Dancingowy
Gotan i country
Część grupy Pod Budą, kawałek jazzowego sekstetu Mr. Bober Friends, didżej i akordeonista. Co może powstać z takiego połączenia? Zaskakująco dobra formacja instrumentalna
Na początku ten niezwykły melanż miał być tylko muzycznym żartem. Z żartu pozostala jednak tylko nazwa. Kulturalny Zespół Dancingowy okazał się bowiem może nie nowy, ale z pewnością profesjonalny pod względem muzycznym, ożywczy, bardzo ciekawy instrumentalnie. Nic zresztą dziwnego, wszak wchodzący w jego skład muzycy to wysoka i najwyższa półka. Sprawdzili się już w niejednym zespole jazzowym, rockowym i poetyckim. Występowali w kabaretach i klubach. Czasami pozostawali w cieniu liderów. Teraz wyszli na pierwszy plan, pokazując swoje prawdziwe ja i wykorzystując w każdym calu doświadczenie nabyte w ciągu kilku, a czasami nawet kilkudziesięciu lat bytności na scenie.
- Można tańczyć - powitał zgromadzoną w Drukarni na Kazimierzu publiczność perkusista Jan Pilch. Tańców jednak nie było. A wygląd artystów, zwłaszcza wśród młodszych słuchaczy, budził pewne wątpliwości. -Dziadki jakieś na scenie... Warto w ogóle zostać? - pytali nowi przybysze.
Było warto! Muzykę, którą zaproponował męski kwintet; zainspirowały w znacznej części kompozycje instrumentalnego francuskiego tria Gotan Project. Akordeon Tomasza Hernika do złudzenia przypominał ten z płyty "La Revancha Del Tango''. To on nadawał ton klimatycznym utworom. Ich brzmienie wyostrzały solowe partie gitary Jana Hnatowieza i perkusji Jana Pilcha. Klasycznemu z pozoru wykonaniu świeżości dodawały miksy Krime'a - krakowskiego didżeja rezydującego w Niemczech (prywatnie - syna Leszka Długosza). Całość -okraszona dodatkowo kilkoma francuskimi piosenkami, które wykonał Adam Piśko - brzmiała świetnie i urzekła zarówno starszych, jak i młodszych widzów. Sytuacja zmieniła się jednak po przerwie, kiedy Kulturalny Zespół Dancingowy opuścił DJ Krime, a jego miejsce zajęła - gościnnie - Anna Treter. Wokalistka postanowiła bowiem przy okazji zaprezentować piosenki ze swojej solowej płyty, zbliżonej stylistycznie do tego, co robi z grupą Pod Budą. -Takie country po polsku - skomentował ktoś z sali.
AGNIESZKA Kozik
Artykuł
ukazał się w Gazecie Wyborczej, w środę 2 lipca 2003
|