|
Piosenkarnia
Anny Treter
Mała salka w krakowskim klubie „Wola” w każdą ostatnią środę miesiąca zamienia się w krakowską „Szansę na sukces”. Na prowizorycznej scenie śpiewają
amatorzy, a publiczność ocenia ich występ.
Na pomysł stworzenia w Krakowie miejsca, w którym mogą spotykać się i zaśpiewać miłośnicy piosenki, wpadł Antoni Mleczko, krakowski kompozytor i
autor piosenek, obecnie kierownik klubu kultury „Wola”, przy ul. Królowej Jadwigi. Nazwał je Piosenkarnią, a pieczę nad przedsięwzięciem powierzył
Annie Treter, znanej wokalistce z zespołu „Pod Budą”, obecnie prowadzącej solową karierę.
– Dlaczego się zgodziłam? Po pierwsze piosenka to coś, co towarzyszy mi codziennie od trzydziestu lat. Po drugie, co bardzo mi się spodobało,
Piosenkarnia miała być miejscem spotkań osób, które tworzą i śpiewają przede wszystkim dla siebie, osób absolutnie nie nastawionych na komercję.
Decyzja była tym łatwiejsza, że poprosił mnie o to Antek, człowiek, którego kompozycje śpiewałam na początku swojej kariery w kabarecie „Pod Budą” –
mówi Anna Treter. – Potem na długo straciliśmy się z Antkiem z oczu. I nagle po prawie 30 latach zadzwonił do mnie i powiedział, że ma pomysł
założenia Piosenkarni, miejsca, do którego przyjdą śpiewający amatorzy i będą mogli wystąpić publicznie. Pierwszą osobą, która przyszła mu na myśl do
poprowadzenia spotkań, byłam ja. Czy ktokolwiek w takich okolicznościach odmówiłby… – wspomina artystka.
„Szansa na sukces” po krakowsku
W ostatnią środę każdego miesiąca do krakowskiego klubu „Wola” może przyjść każdy śpiewający amator. Można tu nawiązać kontakty i się poznać. Każdy z
nich ma szansę wystąpić przed Anną Treter, jej gośćmi oraz publicznością. Wszyscy wiedzą, że głównym celem Piosenkarni nie jest przyznawanie nagród.
– Nie o to w tym wszystkim chodzi. Piosenkarni przyświeca zupełnie inna idea. Chcemy, żeby w tym świecie pozostało coś, co robi się dla przyjemności,
zaspokojenia swoich pragnień, idei, realizacji marzeń – wyjaśnia Treter.
– Zależy mi, żeby Piosenkarnia była wolna od komercji. Nagradzanie polega na samym udziale w koncercie, pomocy w kontaktowaniu z artystami i
profesjonalistami muzycznymi. To miejsce, które ma zaszczepić we wszystkich uczestnikach tych spotkań miłość do piosenki. Choć, niewykluczone, że
wyjątkowo utalentowani mają szansę wypłynąć na szerokie wody – dodaje.
Otwarta formuła
Ze względu na otwartą formułę Piosenkarni, nigdy nie wiadomo, kto przyjdzie na środowe spotkania. Jednak zaczyna się pewna prawidłowość. Niemal
wszyscy, którzy pojawią się tutaj po raz pierwszy, przychodzą także po raz kolejny. Każdy zostawia pani Ani kontakt do siebie i swoich kolegów.
– Bardzo zaimponował mi Afera Band Krzysztofa Szmytke, który w sumie składa się z 25 muzyków. Oczywiście, zespół w kompletnym składzie nie mógłby
zagrać w Piosenkarni, ale skład kameralny, kilkuosobowy, jest równie interesujący.
Niemal na każdej Piosenkarni pojawiają się także śpiewające dziewczyny z grupy teatralnej Porfirion.
– One zawsze prezentują utwory na bardzo wysokim poziomie, w bardzo ciekawy sposób. Zadomowili się u mnie również czterej panowie, którzy są autorami
i komponują. Są to: Maciek Czernecki, Adam Suder, Włodek Mazoń i Mariusz Skubida. Przychodzą tu również poeci: m.in. Aneta Kielan, Julia Nalepa,
Bogusław Nowaliński. Ale grono uczestników Piosenkarni się powiększa i trudno tu wymienić wszystkich – wyjaśnia Anna Treter.
Piosenkarnia nie ma założeń muzycznych i nie ma ograniczeń gatunków muzycznych.
– Nie wtrącam się i nie ingeruję w repertuar artystów. Uważam, że wszystko jest muzyką. A zawsze możemy sobie o tym, co zaprezentował wykonawca,
podyskutować. Niekiedy jednak np. ze względów czasowych muszę ograniczać liczbę wykonawców lub śpiewanych przez nich piosenek, ale staram się to robić
jak najrzadziej – mówi piosenkarka.
Każdy z publiczności może zadać pytanie wykonawcy i ocenić jego występ. Trafna uwaga może wiele zmienić... W Piosenkarni odbywają się nie tylko
występy. W tym miejscu podsuwa się także różne pomysły, rady i rozwiązania. Dzieje się tak także za sprawą zapraszanych do spotkań przez Annę Treter
profesjonalnych muzyków.
Poważne wyzwania
Pierwsze efekty spotkań muzykujących amatorów w Piosenkarni już są. Trzech autorów, którzy spotkali się po raz pierwszy właśnie tutaj, utworzyło
„Scenę Piosenki Autorskiej” i teraz pod tą nazwą grają razem w krakowskich pubach.
– Zjawiła się u nas i jest już na każdej Piosenkarni autorka, która ma gotowy materiał na recital. Przychodzi, bo szuka u nas odtwórczyni swoich
kompozycji i wierzy, że właśnie tutaj ją znajdzie. Ja również staram się promować tych ludzi, jak potrafię – wyjaśnia Anna Treter.
Pierwszym takim pozapiosenkarniowym gestem ze strony Anny Treter będzie zaproszenie kilku osób do udziału w jej recitalu, który odbędzie się w teatrze
STU 13 marca.
– Jeśli ten recital stanie się początkiem cyklu moich koncertów, to za każdym razem będę chciała zapraszać do udziału w nich kogoś nowego z
Piosenkarni. A tutaj już nie ma żartów. Publiczność kupuje bilety. Występ odbywa się na profesjonalnej scenie. Właśnie w ten sposób wypływa się na
szeroką wodę – śmieje się wokalistka.
Piosenkarnia ma za sobą dopiero pięć edycji, a już 28 lutego będzie emitowana na żywo w Radiu Alfa.
– Ten koncert to poważne wyzwanie. Dla występujących tego dnia amatorów oznacza, że trzeba się do występu przyłożyć, dokładnie przemyśleć repertuar i
czas występu, być może zaprosić kolegów do gry, po to, by lepiej zabrzmieć i wypaść – mówi Treter.
Kolejną nagrodą będzie udział w zaplanowanym na maj plenerowym koncercie przed Dworkiem Białoprądnickim w Krakowie. Dla bywalców Piosenkarni będzie to
nierzadko pierwsza możliwość zmierzenia się z profesjonalną sceną i szerszą publicznością.
Pełna obaw
– Na początku miałam wiele obaw, jaką formułę przyjąć, czy takie miejsce jak Piosenkarnia jest komuś potrzebne. Ale teraz z przyjemnością obserwuję
efekty. Widzę, że amatorzy potrzebowali takiego miejsca, gdzie można dostać radę, wsparcie, nawiązać kontakty i pokazać się przed przyjazną
publicznością. Przychodzą tu ci, którzy usiłują coś robić i są szczerze w to zaangażowani. Dzięki Piosenkarni poznałam wielu utalentowanych,
wrażliwych ludzi. Są w różnym wieku, śpiewają, piszą, komponują lub po prostu słuchają. Ale widzę w ich oczach ten blask, tę radość, której tak mało w
dzisiejszym zagonionym świecie, i to daje mi ogromną satysfakcję.
Ewa Bożek
Artykuł
zamieściła
24.02.2007
Aby
przenieść się na stronę gazety wystarczy kliknąć na powyższe
logo
|