|
Chcę coś powiedzieć od siebie
mówi ANNA TRETER przed dzisiejszym koncertem w studiu radiowym i premierą swej solowej płyty "Na południe"
- Po ponad 25 latach śpiewania z Grupą Pod Budą wydajesz samodzielną płytę; nie spieszyłaś się zbytnio...
- Widać satysfakcjonowało mnie to, co się działo w zespole i wypowiadanie się słowami Andrzeja Sikorowskiego, który dla mnie pisał teksty piosenek.
- I przestało satysfakcjonować?
- Widocznie już nie wystarcza; od wydania ostatniej płyty "Budy" minęły trzy lata - zatęskniłam do nowych piosenek. A przede wszystkim poczułam, że chcę coś powiedzieć sama, opisać świat, który mnie otacza, ludzi - bo to piosenki głównie o ludziach. Poprosiłam też dwóch przyjaciół - Andrzeja Poniedzielskiego i Wojtka Krawczyka, którzy swoimi tekstami wzbogacili płytę...
- Za to nie ma na tym albumie ani jednej Twojej nuty, a przecież w przeszłości parokrotnie zdarzało Ci się pisać muzykę...
- Teraz nie czułam takiej potrzeby - mój mąż Jasiek Hnatowicz robi to o wiele lepiej.
- Przypomnijmy cieszące się wielką popularnością przeboje "Budy" jak: Blues o starych sąsiadach, Ballada o ciotce Matyldzie, Piosenka o ulicznym grajku, O la ri ja... Kompozytor w domu daje, domyślam się, duże poczucie komfortu?
- Komfortowe jest to, że możemy stale nad tymi piosenkami pracować, dyskutować nad każdym taktem, każdą nutą, ale to nie komfort pracy powoduje, że śpiewam piosenki Jaśka - one mi się po prostu zawsze podobały. W czym, jak sam zauważyłeś, nie byłam odosobniona.
- Muzykę jednej z 17 piosenek napisał znakomity gitarzysta Ryszard Sygitowicz, który wziął udział nagraniach.
- Bo to z założenia miała być płyta oparta o współbrzmienie gitar, ale - w porównaniu z Grupą Pod Budą - ostrzej brzmiąca. I dlatego zaprosiliśmy do współpracy muzyków z wielu zespołów rockowych.
- Zamyka płytę piosenka zawierająca elementy muzyki góralskiej, z udziałem kapeli Sebastiana Karpiela-Bułecki...
- To osobiste postscriptum Jaśka, w całości przez niego napisane, poświęcone przyjacielowi, Wojtkowi Bellonowi - w maju przyszłego roku minie 20 lat od jego śmierci.
- Masz tremę przed samodzielnym debiutem?
- Wielką, ale ja w ogóle jestem "tremiarą" - przed każdym występem. A tu czeka mnie właśnie prezentacja płyty w wersji live w czwartek, 16 października, w warszawskim Studiu im. Witolda Lutosławskiego, przed mikrofonami I Programu Polskiego Radia. Mam nadzieję, że zdąży dojechać śpiewający gościnnie w jednej z piosenek Ryszard Rynkowski, który dzień wcześniej kończy nagrywać wokale swej nowej płyty.
- Twoja płyta, Na południe, wydana przez Polskie Radio, już cztery dni później pojawi się na rynku, a kiedy koncert promocyjny w Krakowie?
- Mam nadzieję, że w listopadzie.
- Będzie i jakiś teledysk?
- Tak, do Piosenki tanecznej; nakręciliśmy go w "Alchemii" na krakowskim Kazimierzu, a pokazywać go będzie, mam nadzieję - już wkrótce, telewizyjna "Dwójka", która jest patronem medialnym płyty.
- A kiedy piosenki zaczną okupować listy przebojów?
- To oczywiście marzenie każdego, kto nagrywa nową płytę, zatem i ja bym bardzo chciała. Ale to zależy od tylu czynników... Jak sądzę, moimi słuchaczami będą ci, którzy od lat przyjaźnią się z Grupą Pod Budą. Oczywiście, jeśli dzięki moim piosenkom pozyskam nowych słuchaczy, będę szczęśliwa.
- Tego życzę, jak i udanego występu w radiowym studiu, który w godz. 19.15-20.00 będzie transmitowany na antenie Programu 1.
Rozmawiał: WACŁAW KRUPIŃSKI
Wywiad
pochodzi z Dziennika Polskiego, z 16 października 2003
|