|
Anna Treter w Scenie na Piętrze
Bez "Budy"
Przyznaję, że poszłam na koncert Anny Treter, spodziewając się klimatów lubianej przeze mnie
krakowskiej Grupy Pod Budą, z której piosenkarka się wywodzi. Moją ukochaną "Balladę o ciotce Matyldzie" artystka zaśpiewała dopiero na bis, a koncert składał się prawie wyłącznie z nowych piosenek, z wydanej w październiku 2003 płyty "Na południe". Być może dlatego dwa pierwsze utwory przyjęłam z rezerwą. Muzyka zagłuszała słowa, a ich poezja wydawała mi się zbyt banalna. Ale w miarę słuchania moja nieufność topniała. W końcu dałam się bez reszty uwieść urokowi tej ciepłej artystki i pełnym energii muzykom.
Koncert składał się z melodyjnych opowieści o życiu, śmierci, miłości, Bogu. Były to piosenki poetyckie, wręcz taneczne, wykonane czystym, dźwięcznym głosem. Słowa większości z nich napisała sama Anna Treter, niektóre skreślił Andrzej Poniedzielski i Wojciech Krawczyk. Muzykę stworzył Jan Hnatowicz, mąż artystki.
Piosenkarka nie tylko śpiewała, ale także rozmawiała z publicznością. Wyjaśniła skąd wziął się tytuł "Na południe" - otóż z tęsknoty za ciepłem, szerokim horyzontem, wolnością... Zresztą właśnie na południu narodził się pomysł tej płyty. Na krążku Treter wspomagają poznaniak Piotr Schulz, a także Magda Steczkowska, Ryszard Rynkowski oraz góralska kapela Sebastiana Karpiela-Bułecki.
Jedną z piosenek (opis pewnego spotkania) artystka dedykowała Leopoldowi Kozłowskiemu, znanemu w Krakowie pianiście, dyrygentowi, popularyzatorowi kultury żydowskiej, inną - "Gdy mnie kochać przestaniesz" - dwóm poznańskim klubom "Cicibór" i "Eskulap", a to dlatego, jak wyjaśniała, "bo Buda grała kiedyś tak często jak w Krakowie". I jak wiadomo do dziś ma tu swoją wierną publiczność. Myślę, że od piątkowego koncertu (dzięki Estradzie Poznańskiej) będzie ją miała także pani Anna, nawet bez "Budy".
Beata Machowska - Kaczmarek
Artykuł
ukazał się w Głosie Wielkopolskim, 15 listopada 2004
|