|
Scena Przy Pompie - Kraków, 2 lipca
2005
Trzeci raz.
Cykliczne koncerty Ani Treter i Jej Zespołu, stały się już tradycją na scenie „Przy Pompie” w Krakowie. Także cykliczne są spotkania jej fanów przy tej okazji. Nie inaczej było też w tym roku. O godzinie 20.30 wszyscy zebrani z niecierpliwością czekali na wejście muzyków i gwiazdy wieczoru.
Kiedy rok temu namawialiśmy Anię na wydanie kolejnego krążka, wahała się i żartowała: „może tak, może nie”. Dziś już wiadomo, że druga solowa płyta firmowana nazwiskiem Anna Treter ukaże się we wrześniu br. i będzie nosić tytuł... „Może tak, może nie”. Pod tą samą nazwą odbył się sobotni koncert wokalistki Pod Budą. Oprócz na nowo zaaranżowanych starych piosenek Budy, które brzmiały doskonale, przypomniane zostały piosenki z płyty „Na południe”. Cały koncert uświetniały te najnowsze, premierowe utwory które zostały przyjęte przez wszystkich niezwykle gorąco.
Przedstawienie w którym uczestniczyliśmy wzruszało nas, to znów rozweselało, cieszyło i skłaniało do zadumy. Głos Ani, jak zawsze niezrównany w swej barwie, raz rozbrzmiewał z ogromną siłą („Czwarta B.” , „Nasze podróże”, Szara piosenka”), to znów zachwycał delikatnością („Gdy mnie kochać przestaniesz”, „Ćmy barowe”) a muzyka płynąca spod palców ( tudzież ust ) zespołu - brzmiała wspaniale! „Z godziny na godzinę” wspominaliśmy wraz bohaterami wieczoru szkolnych kolegów, Wojtka Belona i „Góry te same” ...
Kiedy wybrzmiały dźwięki drugiej piosenki zaśpiewanej na bis, nadszedł czas na kwiaty, gratulacje i rozmowę przy stolikach w magicznej „Pompie” pod ciepłym krakowskim niebem.
Dobrze kiedy w codziennym zabieganym życiu, są chwile kiedy można oderwać się od szarych dni i uczestniczyć w czymś tak pięknym jak występ Ani Treter. Czego możemy życzyć Jej i sobie? Może wystarczy, kiedy powtórzymy tytuł Jej najnowszej piosenki:
Byle dobrze było nam...
Justyna
i Michał

|