|
Tego wieczoru mieliśmy szczęście - kilkakrotnie.
Po pierwsze pomimo fatalnej pogody udało się nam przyjechać do Krzysztoforów i to ponad godzinę przed koncertem.
Jak się później okazało, właśnie dzięki temu zajęliśmy całkiem niezłe miejsca których przyszło nam pilnować
bowiem chętnych przybywało z każdą minutą... Największym jednak szczęściem tego wieczoru było to, że mogliśmy uczestniczyć w tak pięknym koncercie. Koncercie o jakim z pewnością marzy każdy, kto choć raz występował na estradzie...

Tuż przed godziną 19.00 sala była wypełniona do ostatniego miejsca. Ci którzy przyszli najpóźniej musieli zadowolić się miejscem w sąsiadującej sali. Przygasły światła i rozpoczął się koncert...
Już po kilku pierwszych dźwiękach ze sceny wiedzieliśmy, że to będzie coś absolutnie wyjątkowego! Zespół brzmiał fantastycznie, fenomenalnie, genialnie... Z całą pewnością była to także zasługa znakomitego nagłośnienia jakie z wielką pieczołowitością zostało przygotowane przez akustyków i zespół ale...
Ania w towarzystwie Jaśka Hnatowicza, Wojtka Bobrowskiego, Adama Niedzielina, Tomka Hernika, Artura Malika i - widzianego i słyszanego przez nas po raz pierwszy - Jacka Kotlarskiego , dała tego wieczoru przykład jak powinien wyglądać koncert. Pod każdym względem!
Wymieniony jako ostatni Jacek Kotlarski ( "wypożyczony" od Krzysztofa Kiliańskiego ) poza śpiewem w chórkach i partiach męskich dał popis gry na fluegelhornie tworząc wraz Tomkiem Hernikiem znakomitą sekcję dętą... Uzupełniał też brzmienie zespołu tzw. "przeszkadzajkami". Rewelacyjna oprawa profesjonalnych świateł wspaniale współgrająca z muzyką, cudownie całość uzupełniała i potęgowała wrażenie. Nie była jednak czymś co odwraca uwagę lub co jest tylko ładnym opakowaniem dla wątpliwej jakości produktu. Tego wieczoru, wszystko co mogliśmy wysłuchać i zobaczyć było z najwyższej półki.
Niesamowite jest to, że choć ten koncert był bardzo zróżnicowany - zawierał bowiem piosenki z pierwszej i drugiej płyty Ani, oraz kilka utworów z repertuaru Budy - porywał słuchaczy w każdym jego fragmencie. Gromkimi brawami nagradzane były akustyczne ballady jak i mocne, rockowe numery podczas których Ani głos i instrumenty w idealnej harmonii tworzyły coś, czemu towarzyszyły ciarki na plecach - w rozmowach po koncercie okazało się, że ogromna liczba słuchaczy miała takie samo odczucie!

Co można napisać na koniec? Niech żałują Ci których tego wieczoru w Krzysztoforach nie było! Może jednak nie wszystko stracone?
Otóż cały koncert był nagrywany przez kilka kamer więc... Mam nadzieję, że już wkrótce całość będzie można obejrzeć na płycie DVD! Czego sobie i Wam życzymy! Justyna
i Michał |